Wpływ koronawirusa na sytuację zawodową

Słucham dziś wielu historii i okazuje się, że wiele osób znajduje się dziś w trudnej sytuacji zawodowej. Wiele już utraciło pracę, inni z kolei stają przed widmem utraty pracy w związku z pandemią koronawirusa. Niektórzy, w szczególności osoby bez minimalnego dochodu były i są zmuszone przerywać izolację, żeby się utrzymać. To, jak zmienia się życie jest przerażające. Dlatego wspierajmy się wzajemnie w tym trudnym czasie i szukajmy rozwiązań. Drobne firmy zmagają się z utratą płynności finansowej, a skutki lawiny, jaką uruchomiła kwarantanna możemy zobaczyć za kilka miesięcy. Mało gesty, słowa pokrzepienia i otuchy czasem mogą naprawdę znaczyć wiele. Nie od dziś wiadomo, że stres zabija kreatywność i logiczne myślenie, a zatem choć niepewność jest najwyższa od dekad, starajmy się patrzeć na sytuację z perspektywy szukania plusów. Wiem, że nie jest to takie proste ale między innymi o tym rozmawiam podczas nagrania online z moimi prelegentkami. Podczas spotkania online ustaliłyśmy między innymi, że kobiety starają się radzić sobie z pandemią w taki sposób że w niesamowity sposób włączyły się w działania pomagające innym. Ale pojawia się kolejne pytanie: co z nami samymi? Może czas abyśmy skoncentrowały się również na nas samych, próbując odpowiedzieć na pytanie, czy kobiety wychodzą na pandemii lepiej czy gorzej niż mężczyźni? Czy skutki pandemii mogą i mają wymiar płci? Jakiś czas temu czytałam artykuł w „The Lancet”, poważnym w końcu piśmie, i dowiedziałam się, że wprawdzie mniej więcej tyle samo mężczyzn i kobiet choruje na COVID-19 lecz mężczyźni częściej umierają. Nie wiemy jakie dokładnie czynniki odpowiadają za niższą śmiertelność kobiet, może np. rzadziej palą papierosy czy też częściej chodzą do lekarza. Pomijając ten aspekt, bo badania są w toku i za jakiś czas może okazać się, że inni naukowcy mają inne zdanie na ten temat, to jeśli spojrzymy z punktu widzenia rynku pracy i statystyki, to okazuje się, w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej – kobiety to ponad 80% zatrudnionych w Polsce – przy średniej ogólnoświatowej około 70%. Badania pokazują ponadto, że np. w prowincji Hubei aż 90% personelu na pierwszej linii walki z koronawirusem to były kobiety, i to najczęściej pielęgniarki. Aktualne branże w potrzebie, stopniowo odmrażane od 18 maja br., jednocześnie określane są jako branże tzw. typowo kobiece, np. gabinety kosmetyczne czy zakłady fryzjerskie. A kto pracuje w takich branżach, jak gastronomia czy hotelarstwo ? Tutaj 65% to również kobiety, a to przecież sektory potężnie doświadczone przez pandemię i przymusowe zamknięcie. Tak samo z kulturą, rozrywką, eventami, rekreacją – tam też kobiet jest ponad 60%. Czy to kobiety będą pierwsze w kolejce do zwolnienia, do kryzysu?

Powrót do wszystkich wpisów

Polityka cookies

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym możliwe jest prawidłowe działanie serwisu.

Więcej informacji